Najnowsze wiadomości

Beskid Wyspowy - jedno z najlepszych miejsc do odwiedzenia w pobliżu...

Rodzaje graczy w piłce nożnej

Co zwiedzić w Krakowie?

21 października 2020 7:28

Kiedy Inter ogłuszył Barcelonę



Jose Mourinho nie wybiera żadnej z okazji, kiedy jego drużyny podniosły słynne trofeum. Nawet poślizgu kolanowego przeciwko Manchester United, który zaznaczył jego prawdziwe przybycie na zawody w 2004 roku.

Zamiast tego, ulubionym wynikiem Mourinho jest porażka. Barcelona 1-0 Inter. Może nie zabrzmi to tak wyjątkowo, ale to właśnie tej nocy wrócił do Nou Camp i wywołał sensację.

Biorąc pod uwagę jakość rywalizacji - być może największa drużyna piłkarska w historii - i biorąc pod uwagę okoliczności, nie powinno dziwić, że Mourinho trzyma ją tak drogo.

Łączne zwycięstwo 3-2 Intera w półfinale Ligi Mistrzów w 2010 roku na zawsze postawiło go w opozycji do klubu, w którym awansował.

To była gra, która określiła go w Lidze Mistrzów. Być może nawet gra, która definiuje jego karierę menedżerską.

Tło

Mourinho był kiedyś człowiekiem z Barcelony.

Jednorazowy tłumacz, dokładniej opisany jako asystent kierownika zarówno Sir Bobby'ego Robsona, jak i Louisa van Gaala w Barca, odszedł i pokazał się jako prawdopodobnie najlepszy kierownik na świecie. Wygrał Ligę Mistrzów z Porto w 2004 roku, a następnie zapewnił Chelsea pierwszy tytuł od pół wieku.

Jednak po wyjeździe z Chelsea we wrześniu 2007 roku, Mourinho był po nowym wyzwaniu i wkrótce w jego starym klubie pojawiło się otwarcie.

Panowanie Franka Rijkaarda w Barcelonie kończyło się haniebnie w atmosferze braku dyscypliny. Zostałby on zastąpiony latem 2008 roku, ale kto by to był? Mourinho był wybitnym kandydatem, ale wciąż niechętnie go przywracano. Poprzedziła go reputacja samozwańczego kandydata. Obawiano się, że będzie się destabilizował. Pchać jego własny program. Jego styl gry w piłkę nożną też był przedmiotem troski niektórych.

Mourinho miał prawo czuć, że zasłużył na strzał w dziesiątkę - szczególnie, gdy jego główny rywal na tym stanowisku pojawił się jako niezaawansowany trener rezerwowej strony klubu, Pep Guardiola. Musiał jednak rzucać się w oczy na tę okazję. Następnie odbyło się spotkanie z szefami Barki w Lizbonie, podczas którego przygotował prezentację w PowerPoincie.

Ferran Soriano, ówczesny wiceprezes ds. finansowych Barcelony, wspominał Mourinho, że "bardzo mocno naciskał" na tę pracę. Marc Ingla, wiceprezes do spraw piłki nożnej, mówił o "niesamowitej presji ze strony Mourinho", aby zostać następnym głównym trenerem klubu.

Ale tak nie miało być. Barcelona poszła z Guardiolą. Mourinho wziął zamiast tego pracę Intera. "Jest trochę zatruty tym, że został odrzucony", powiedziała potem dziennikarzowi Grahamowi Hunterowi. "Jest gorzkość."

Barcelona wkrótce przekonała się, że chęć udowodnienia, że ludzie się mylą, może być również paliwem.

Pierwsza noga

Wszyscy pamiętają wysiłki Inter w Nou Camp, olśniewające potępienie dla tej konkretnej opowieści, ale każda linia uderzeniowa wymaga ustawienia. Mourinho i jego piłkarzom bardzo zależało na tym, aby podkreślić, że ten remis został wygrany na dwóch nogach, a nie na jednej.

Zwycięstwo 3-1 Intera nad Barceloną w San Siro 20 kwietnia 2010 roku było wynikiem, który sprawił, że wszystko było możliwe.

"Proszę nie zapomnieć o wielkim popisie atakujących od pierwszej nogi", mówi Javier Zanetti, kapitan Inter tego dnia. Esteban Cambiasso, bystry argentyński pomocnik drużyny, jest równie stanowczy. "Nikt nie może mi powiedzieć, że graliśmy defensywnie w pierwszym etapie", mówi Cambiasso.

Barcelona narzekała, że trzecia bramka jest niecelna i mieli sprawę, ale były też lekcje do wyciągnięcia. Inter poszedł za nimi i nie mogli sobie z tym poradzić. Obecność Maikona w boksie do drugiej bramki świadczyło o ich ambicjach - full-back był jednym z czterech zawodników Inter w boksie karnym Barcelony za ten szybki kontratak.

To prawda, że akumulacja Barcelony była utrudniona - chmura pyłu wulkanicznego zmusiła go do podróży do Włoch autobusem. Ibrahimovic opisał tę 16-godzinną podróż jako "katastrofę". Ale chmura pyłu była tylko częściową wymówką. Wady Barcelony zostały bezlitośnie obnażone.

Rezultat pozostawił remis dobrze wyważony, choć wielu z nich nadal oczekiwało, że panujący mistrzowie Europy będą się rozwijać. W poprzednich dwóch remisach nokautowych Barca odjechał do Stuttgartu i Arsenalu, a następnie zdmuchnął ich w Nou Camp. Powtórne zwycięstwo 2-0 nad Inter w etapach grupowych wystarczyłoby do przeniesienia zespołu Guardioli do kolejnego finału.